Król Kamil z Polski



O tym, czego dokonał dzisiaj Kamil Stoch, będziemy mówić jeszcze długo. Być może będziemy opowiadać o tym swoim dzieciom i wnukom. Jedno jest pewne: dla takich właśnie chwil warto żyć. 

Dla kibica nie ma nic piękniejszego od momentu, w którym twój ulubiony sportowiec sięga po najwyższe laury, kiedy po raz kolejny złotymi literami zapisuje się na kartach historii sportu. Jestem szczęśliwa, że mogłam być świadkiem (choć nie osobiście, a przed telewizorem) tego wspaniałego wyczynu. Nie będę tutaj mówić jak świetnym sportowcem, a przede wszystkim człowiekiem jest Kamil Stoch. Chcę powiedzieć po prostu jedno słowo: dziękuję. 

6 stycznia co roku jest dla mnie wyjątkowym dniem. Nie dlatego, że jest to święto Trzech Króli. Dlatego, że odkąd pamiętam spędzałam go z tatą przed telewizorem oglądając Turniej Czterech Skoczni, a także dlatego, że właśnie tego dnia obchodzi on swoje urodziny. Niestety dzisiaj po raz trzeci musiałam kibicować sama. Bez niego. Bez człowieka, który oprócz tego, że dał mi życie, pokazał mi też skoki narciarskie. Dzięki niemu kocham sport, dzięki niemu kibicuję i dzięki niemu wiem, jak wspaniałą dyscypliną są skoki narciarskie. Żałuję, że nie mogłam tak jak kiedyś krzyczeć, ściskać kciuków i dmuchać do telewizora razem z nim. Ale wiem, że on gdzieś tam na górze, był razem ze mną, był z Kamilem i tak samo jak ja ściskał za niego kciuki. Jestem tego więcej niż pewna. A więc Tato, to wszystko zaczęło się od ciebie. Tobie również muszę powiedzieć to jedno słowo: dziękuję. 

Komentarze